Według analiz rynkowych przytaczanych m.in. w opracowaniach EY dotyczących rynku nieruchomości, niższe stopy procentowe oraz większa przewidywalność kosztu finansowania historycznie zwiększają aktywność kredytową gospodarstw domowych, co w warunkach ograniczonej podaży mieszkań może prowadzić do wzrostu cen. Dodatkowym czynnikiem pozostają zmiany w planowaniu przestrzennym, w tym rosnące znaczenie planów ogólnych, które mogą ograniczać dostępność nowych terenów inwestycyjnych w największych miastach.
– Rynek nieruchomości wchodzi w fazę, w której jednocześnie oddziałują na niego trzy silne czynniki: koszt finansowania, dostępność gruntów i struktura popytu. Jeśli stopy procentowe będą dalej spadać, a podaż nowych projektów w miastach pozostanie ograniczona, w dłuższej perspektywie możliwy jest wzrost cen – mówi Emil Basta, specjalista ds. sprzedaży w WPBM „Mój Dom” S.A.
Powrót popytu i zmiana struktury zakupów
Eksperci zwracają uwagę, że potencjalne złagodzenie warunków kredytowych może ponownie uruchomić część odłożonego popytu. Dotyczy to zarówno osób kupujących pierwsze mieszkanie, jak i inwestorów indywidualnych, którzy wstrzymywali się z decyzjami w okresie wyższych stóp procentowych.

W ocenie rynku oznacza to nie tylko większą liczbę transakcji, ale również zmianę struktury popytu. Większą rolę zaczynają odgrywać mieszkania o optymalnym metrażu i funkcjonalnym układzie, które szybciej znajdują nabywców i łatwiej utrzymują płynność na rynku wtórnym.
– Widzimy wyraźnie, że klienci coraz częściej szukają lokali efektywnych kosztowo i funkcjonalnie. Nie chodzi już o maksymalny metraż, ale o dobrze zaprojektowaną przestrzeń, którą można łatwo użytkować i relatywnie tanio utrzymać – podkreśla Emil Basta, specjalista ds. sprzedaży w WPBM „Mój Dom” S.A.
„Kompaktowe” mieszkania jako odpowiedź na nowe realia
W warunkach rosnących kosztów budowy oraz ograniczeń podażowych deweloperzy coraz częściej koncentrują się na projektach o wysokiej efektywności użytkowej. Tego typu układy, jak mieszkania trzypokojowe o powierzchni około 60 mkw., stają się odpowiedzią na zmieniające się możliwości finansowe nabywców oraz rosnące koszty utrzymania nieruchomości. Z punktu widzenia rynku są one również bardziej płynne, co oznacza łatwiejszą sprzedaż i większą stabilność wartości w czasie.
– Widzimy jednocześnie wyraźne zainteresowanie tego typu mieszkaniami w naszych inwestycjach zlokalizowanych w Miękini i Lutyni. Z perspektywy nabywców istotne jest tu przede wszystkim zachowanie równowagi pomiędzy metrażem, kosztem zakupu i czasem dojazdu do pracy, co przekłada się na stabilny popyt w tych lokalizacjach – dodaje Emil Basta, specjalista ds. sprzedaży w WPBM „Mój Dom” S.A.
Znaczenie regulacji planistycznych
Istotnym elementem kształtującym rynek pozostają również zmiany w systemie planowania przestrzennego. Potencjalne ograniczenie dostępności terenów inwestycyjnych w największych aglomeracjach może dodatkowo wzmacniać presję cenową w dobrze skomunikowanych lokalizacjach podmiejskich. W efekcie część popytu może być stopniowo przesuwana poza ścisłe centra miast, w kierunku lokalizacji oferujących lepszy bilans ceny, jakości życia i dostępności komunikacyjnej.
– Rynek będzie coraz bardziej selektywny. Z jednej strony mamy rosnący popyt wspierany niższymi stopami, z drugiej ograniczoną podaż i zmieniające się regulacje. W takim otoczeniu największe znaczenie będzie miała jakość projektu i lokalizacja, a nie sama obecność w granicach administracyjnych dużego miasta – podsumowuje Emil Basta, specjalista ds. sprzedaży w WPBM „Mój Dom” S.A.
W ocenie ekspertów oznacza to dalsze wzmacnianie trendu przenoszenia aktywności inwestycyjnej do dobrze skomunikowanych lokalizacji podmiejskich, które łączą dostęp do infrastruktury miejskiej z większą dostępnością gruntów i bardziej przewidywalnym kosztem wejścia.
źródło: WPBM „Mój Dom” S.A.